Matt Ostrowski

Z muzyką związany jestem „od zawsze”. W pewnym sensie muzyka płynie w moich żyłach, bo już mój tata śpiewał, grał na gitarze oraz basie. Pierwsze piosenki zacząłem pisać w wieku 14 lat, ale potem życie popłynęło swoim torem i wiele rzeczy, które powinny były się wydarzyć, nie wydarzyły się, a te które nigdy nie powinny mieć miejsca, zdarzały się nader często. Tak czy inaczej moja twórcza dusza żyła w zamknięciu nie mając ujścia. W pewnym momencie mojej wędrówki zaczęły pojawiać się piosenki. Najczęściej takie, które oddawały mój stan, który wtedy był stanem ekscytacji i zafascynowania poznaniem osoby Jezusa Chrystusa, osoby która zmieniła moje życie, moje postrzeganie świata i jakość przechodzenia przez ciemne doliny codzienności.